Powrót do spisu treści

DROGA

To taki specyficzny stan, który odczuwamy w sobie (zapis wszystkiego tego co możemy, czym jesteśmy i wszystko to co nas wspiera), to odczucie tego, że się idzie nie przez przypadek. Kiedy czujemy, że jesteśmy na drodze to zdajemy sobie sprawę ze swoich możliwości na dziś. To jakby czytanie własnej księgi życia, w której zawarte jest już wszystko co wynika z naszych marzeń i podjętych decyzji. To jedno z głównych doświadczeń mistycznych. Interpretacja drogi nie ma nic wspólnego z pojęciem dążenia do celu, ale właśnie dzięki niej toczy się gra w życie bo zawiera ona w sobie cel istnienia, którym jest tak zwane doświadczanie życia w jego nadprzyrodzonych aspektach.

Jej istotą rzeczy nie jest jednak samo życie (jego definiowanie) tylko uruchamianie właściwych z nim związków. Wszystko to dzieje się po to, by ludzie pojęli, że pełnię szczęścia daje jedynie doświadczenie wszystkiego, także tego co jest zaprzeczeniem wcześniej poszukiwanych czy też wyznawanych wartości.

Życie ogólnie ukryte jest we wszystkich aspektach RZECZYWISTOŚCI, także w tych, które mogą się nam nie podobać. Odcinanie się od nich, udowadnianie, że ciemna strona świata nie istnieje, nie pozwala dotknąć tego co nazywamy RZECZYWISTYM. Nie można przecież poznać świata mieszkając tylko na wsi, ani poznać sąsiadów wchodząc w relacje tylko z panią Krysią.

Powstaje więc pytanie - co zrobić by we wszystkim się obudzić nie jedząc z mężem pani Krysi, nie jeżdżąc na kosztowne wycieczki. Jest na to rozwiązanie. Nazywa się to DUCHOWĄ ANALIZĄ. To jest ta sama technika, dzięki której Budda (i nie tylko, ale on był pierwszy, który wskazał tą drogę) wyszedł na prostą (osiągnął stan DROGI) co uratowało mu życie.

Ogólnie (teoretycznie, mistycznie, religijnie) obowiązują nas trzy drogi widzenia świata i tworzenia siebie samego. Jedna to systemowa robotyzacja. Jezus wybrał drogę zdobywania mądrości poprzez podnoszenie wewnętrznych wibracji. Skupił się na sobie, a nie na tym co proponuje świat zewnętrzny. Podróż rozpoczął od wejścia i utrzymania w sobie stanu pokochania i wybaczenia by potem poprzez współodczuwanie i współtworzenie dotrzeć do miłosierdzia - czyli do części natury UNIWERSUM.To jest coś bardziej doskonałego niż QUANTUM, które nie przekracza energetycznych wartości.

Taka energetyczno-duchowo-programowa ekspozycja pozwoliła Jezusowi na poznanie prawd istniejących w wyższych wymiarach, a także na dotarcie do Boga (ŹRÓDŁA), w którym jest wszystko zawarte. Jezusowa DROGA to jedna z najtrudniejszych dróg. Prowadzi do oświecenia bardzo szybko, ale wymaga pracy nad sobą, która nie jest wygodna.

Budda w podobny sposób postąpił, jeśli chodzi o uruchamianie wewnętrznego świata, ale osiągnął to po swojemu (poprzez medytacje). On w polu mentalnym (myślowym) uruchomił technikę zaprzeczeń. Dzięki niej poznał wszystko i wszedł w tak zwane WIELKIE NIC (PUNKT). Jego podróż skończyła się wtedy, gdy NIC spotkało się w jego umyśle ze WSZYSTKIM (MAŁE WSZYSTKO) - bo nie może być nic gdy nie ma wszystkiego. Są to bowiem dwa stany tej samej monety.

Budda mówił o 84 tysiącach medytacji, choć mógłby powiedzieć, że zna ich miliardy, albo tylko jedną. Ostatecznie Budda odkrył i odczuł to, że sam stał się medytacją czyli poszukiwanym wcześniej stanem. Jezus mówił tak samo o modlitwie, że stał się MODLITWĄ. Tak więc modlitwa w chrześcijaństwie i medytacja w buddyzmie są tym samym doświadczeniem, ale mówimy o WIELKIEJ MEDYTACJI i o WIELKIEJ MODLITWIE, a nie o powtarzaniu mantr energetycznych czy też inwokacjach, które przeprowadzamy klęcząc na jakiejś ławeczce.

Sama prawdziwa medytacja przeistacza się w doświadczeniu mistrza w coś potwierdzającego, że on nią się stał, czyli wszystkim. Obaj mistrzowie, Jezus i Budda, otwarcie przyznawali się do tego (po czasie), że są DROGĄ, PRAWDĄ I ZBAWIENIEM co wprost oznacza, że prowadzą ku lepszemu, że zbawiają od ograniczeń i że są w stanie podpowiedzieć jak wejść w stan wewnętrznej mądrości. Doświadczyli, wiedzą, to mogą coś na ten temat powiedzieć, ale ci co słuchają ich słów mogą ich tylko ubogo naśladować.

TECHNIKA ZAPRZECZEŃ

Jest Drogą by wejść głęboko w to co wiemy, ale nie wiemy, że wiemy. W to, co dzięki DRODZE może się w nas odrodzić i poprowadzić. To technika, którą opracował Budda. Roboczo nazywamy ją DUCHOWĄ ANALIZĄ. To taki święty aksjomat dwoistości jednej formy określający życie jako zbiór wszystkich możliwości, a nie tylko tych, które nam odpowiadają. Bo jeśli wybieramy coś co jest słodkie i dobre, to musieliśmy mieć doświadczenia z czymś co jest gorzkie i złe. Tylko umysł nie bierze tego pod uwagę jako tak zwane ewolucyjne doświadczenie. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę ile małych cudów w swoim życiu stworzyliśmy, to nabralibyśmy takiej pewności siebie, że wielu chodziłoby po wodzie. By tak się nie stało ukuto teorię o grzechu dla wszystkich, zwłaszcza o grzechu pierworodnym.

Technika zaprzeczeń to potężne narzędzie operujące na lustrzanym odbiciu. To dość prosta technika. Można to tak opisać - skoro szukasz zapałek by rozpalić ognisko bo ci zimno, to można równie dobrze wprowadzić ciało w taki stan by ono grzało się samo od środka. Zaprzeczenie więc uznanym i jedynym rozwiązaniom powoli odsłania kolejne, dotąd nie dostrzegane możliwości. Nie przez przypadek mówi się, że odkrywanie świata skończy się wtedy, gdy człowiek pozna samego siebie.

Jednak to czym i kim jest człowiek, jest taką wiedzą ukrytą w naszej energetyce, a tam rękami nie sięgniesz. Potrafi to jednak ŚWIADOMOŚĆ. To ona właśnie wszystko z sobą łączy w ramach kosmicznego UNIWERSUM. By dokonać przełomu, trzeba wejść po prostu w wyższe stany świadomości. Technika zaprzeczeń to droga dzięki której odkryjecie, jak stać się doskonałym człowiekiem. Jest ona kluczem do obudzenia w sobie Nadrzędnej Inteligencji, ale jest też korytarzem prowadzącym wprost do ŹRÓDŁA. Jednak by z niej poprawnie skorzystać trzeba wejść w stan DROGI, która jest początkiem wkroczenia w nową sferę doznań. Ona łączy znany nam świat fizyczny z mało znanym energetycznym, a te z nieznanym w ogóle światem duchowym.

Na odkrycie świata duchowego, każdy przyszły mistrz poświęca wiele lat, a czasem nawet wiele wcieleń, ale to wszystko otwiera w nas przejście do SERCA UNIWERSUM. DROGA to nie jest zwyczajna ścieżka jaką kroczymy przez las by dotrzeć do jakiegoś celu. Tu poszukiwaną wartością nie jest nawet sam fakt zdrowia, które ma się poprawić, czy też to czy to źródełko znajdziemy, ale ta droga jest symbolem naszych związków z BIOLOGIĄ (poziom zero gdzie Matryca Tworzenia na poziomie 12 łączy się z nim).

To właśnie w BIOLOGII, do której należy źródełko znajduje się wszystko to czego poszukujemy. Równie dobrze można by nazwać DROGĘ kamieniem filozoficznym, świętym Graalem czy wygodnym fotelem, bowiem każde zawiera w sobie tajemnicę naszego pochodzenia - tego kim jesteśmy. Każde, bo każde jest zjednoczone ze ŹRÓDŁEM.

W końcu, prędzej lub później, przyjdzie nam odkryć, że ŹRÓDŁO jest wszystkim, a my częścią ŹRÓDŁA, że dzięki Niemu uzyskujemy dostęp do wszystkich darów i do wszystkich pozostałych kropli wody, czyli nas pomnożonych, o ile oczywiście spełnimy określone kryteria, o ile wejdziemy w stan całkowitej jedności z zawartością ŹRÓDŁA. Tu się kocha i szanuje wszystko. Nawet cierpienie, bo bez niego nie powstanie biologiczna antyteza, na pozyskaniu której nam tak bardzo zależy.

Mówiąc wprost - bez kochania wszystkiego nigdy nie będziemy całkowici bo wszystko jest stworzone z cząstek, które są połączone ze ŹRÓDŁEM, wypływają z Niego i mają do Niego taki sam dostęp choć ich rozumienie tego może być różne i decydować o tym co spotka je po śmierci. Fizyczna droga (normalne życie) lub mistyczna są tu jedynie narzędziami prowadzącymi do bycia zdrowym. Ten kto się na samych narzędziach skupi, ten niczego nie odkryje. To właśnie DROGA i narzędzia (na których też trzeba się trochę znać) jest takim duchowym zapisem, który pozwala nam odkryć prawdziwy cel poszukiwań.

Gdy nam się to wszystko uda wtedy sami stajemy się DROGĄ, PRAWDĄ i ZBAWIENIEM dla innych. Pnąc się na szczyt góry własnej doskonałości wchodzimy w tak zwany mistyczny aspekt swojej istoty, który trzeba zgłębić. Kiedy się to robi to odkrywamy, że jest to mechanizm funkcjonujący. Nie ma to na celu bycie narzędziem. To ma na celu zrozumienie, że mechanizm funkcjonujący jest czymś umownym co pozwala nam tu trwać. Nawet Struktura Ruchu, która jest jednym z naszych ciał, jest nam potrzebna do tego byśmy ten ruch obserwowali. Choć wszystko jest nieruchome, dzięki tej strukturze postrzegamy, że wszystko się rusza co ostatecznie jest iluzją.

Drogę można przyrównać do samochodu, którego należy nauczyć się obsługiwać. Gdy to się pojmie z zaprzeczeniami będzie już łatwiej. Odczucie drogi, że jednak coś nas prowadzi, że istnieje taki mechanizm dzięki któremu wszystko możemy sprawi, że wejście w technikę zaprzeczeń będzie bardzo proste. Wystarczy tylko zaprzeczać wszystkiemu, także poprzedniemu zaprzeczeniu. To jest klucz.

Za każdym razem przyjdzie nam wtedy wchodzić w stan lepszy lub gorszy czegokolwiek, jak i poznawać sposób na doprowadzenie do tego by lepsze pogorszyć, a gorsze móc poprawić. W ten sposób można odnaleźć wszystkie poszukiwane wartości. Dzięki temu, widząc coś w lepszym bądź gorszym świetle, można łatwiej dopasować się do istniejących okoliczności. Wtedy tak zwane niemożliwe staje się możliwym.

Budda dzięki technice zaprzeczeń materializował co chciał. Najpierw w swoich wizjach, a potem i w rzeczywistości. Łamał bariery. Dzięki technice zaprzeczeń można bardzo łatwo połączyć się z mózgiem kwantowym czyli z Jaźnią. Wtedy można zauważyć, że bez podstawowego umysłu nic stać się nie może bo jest on początkiem wspólnej drogi ku nieznanemu. Umysł to oczko w głowie Drogi, ale to skomplikowana struktura bo to nie tylko ta część należąca do robota, ale i ten drugi (kwantowy).

To wszystko jest wspólnym aspektem podróży. To nie umysł, ale Droga wynajduje w nas stany, które są potrzebne do panowania nad energiami, a w przyszłości i nad materią. To też pozwala nam zrozumieć, że w aspekcie naszej boskości wszelkie cuda są już zaplanowane. Jak odczuwamy Drogę to zaczynamy to rozumieć, a dzięki technice zaprzeczeń wiemy jak do tego dojść.

Ta Droga, o której mowa, prowadzi wszystkich do Źródła. Kto tam dotrze zwiększy swój wpływ na wszystko. Nauczy się, że wszystko co do tej pory zostało poznane, także prawa fizyki, można zmieniać lub zaginać co robili Jezus i Budda. Dzięki Technice Zaprzeczeń będącą podstawą aktywnej medytacji czy też będącą aktywną medytacją można ujrzeć świat taki jakim jest w całokształcie swego istnienia, bo ten świat nie jest czymś zagubionym i przeinaczonym czegoś co kiedyś było sobą, a co po swojemu interpretujemy. To my się gubimy w rozumieniu praw.

Bycie w zaprzeczeniu wykazuje, że każdy poziom mądrości jest jednocześnie mądrością i głupotą dla wyższego i niższego stanu mądrości. Można więc być częściowo sytym, a nie tylko odczuwać stan sytości lub jej braku. Zjedzenie kawałka chleba na pusty żołądek sprawi, że poczujemy się bardziej syci czyli nie będziemy już tak głodni jak wcześniej choć daleko nam będzie do normy, którą uznajemy za sytość.

Gdy zaczniemy to analizować metodą zaprzeczeń, to świadomość szybko nam wytłumaczy, że stan sytości i głodu jest jedynie opisem funkcjonujących w nas organów bo postrzegamy jedzenie poprzez to, co się dzieje z naszymi organami i pozwoli poprzez żołądek dotrzeć do serca, a poprzez serce do Źródła, a w dalszym ciągu można zrozumieć, że stan sytości lub głodu można zmienić nie tylko poprzez samo jedzenie. Skupiając się jedynie na poszukiwaniu materialnego jedzenia nasi przodkowie dokonali określonego wyboru (u zarania dziejów człowiek odżywiał się w 50% światłem duchowym nie wiedząc, że jest to odżywianie). Z niewiedzy zapoczątkowali niekorzystne zmiany w genach. Przyzwyczajenie robi swoje. Umysł zarejestrował ich wybór jako wartość stałą i odrzucił odżywianie się światłem. Ewolucja dokończyła dzieła.

Ewolucja polega na tym, że to co stanowi dla nas wartość zachowawczą, to co lubimy i to co robimy zapisuje się w naszych genach. Jeśli to powtarzamy, to inne zapisy mówiące o innych sposobach naszego zachowania, myślenia czy dążeń są wymazywane. Rezygnacja z chodzenia na rzecz korzystania z różnych pojazdów spowoduje, że w którymś pokoleniu nogi staną się rachityczne, a rozwój nastąpi w orientacji przestrzennej z poziomu pojazdu.

Chcąc się odżywiać światłem należy sięgnąć po czyste geny duchowe (cały czas utrzymywać w sobie jasną przemianę) co przyniesie totalne zdrowie i inne możliwości. Utrzymanie stałego światła przemiany jest jednak bardzo trudne i nawet krótkotrwałe odejście od tego powoduje utratę poczynionych wcześniej zapisów, a całą pracę trzeba zaczynać od nowa. Czystość myśli, słów i czynów jest tu kluczem.

ŹRÓDŁO

Powrót do spisu treści